STRONA GŁÓWNA
USTAW JAKO STARTOWA
DODAJ DO ULUBIONYCH


PORADNIK
GPS
KONTAKT
REFERENCJE
CENNIK
SKLEP


GRUPY PRODUKTÓW:
 BRIGADE
 Zestawy wizyjne
 Wideorejestratory
 Alarmy cofania
 GPS ZARZĄDZANIE FLOTĄ
 GPS monitoring i lokalizacja
 TELEFON W SAMOCHODZIE
 Zestawy bluetooth Parrot
 Akcesoria zestawy Parrot
 Aktualizacja oprogramow.
 Akcesoria zestawy GSM
 GANNET GUARD SYSTEMS
 GANNET GUARD odnalezienia
 Radiopowiadomienia
 GSM komunikator alarm
 Blokady mechaniczne
 ZNAKOWANIE POJAZDÓW
 Znakowanie AutoDot
 AKCESORIA OCHRONA
 Akcesoria instalacyjne
 Czujniki alarmowe
 Syreny
 Piloty / Obudowy pilotów
 KOMFORTOWY SAMOCHÓD
 Czujniki parkowania
 Sygnalizatory cofania
 Przetwornice DC/AC
 Automaty świateł
 Przetwornice DC/DC
 CENTRALNE ZAMKI
 Specjalizowane 12V
 AUTO-ELEKTRONIKA
 Układy scalone OBD2
 Usługi




   Poradnik:
 Dlaczego TU nie ufaja klientom podczas likwidacji szkody

Według większości analityków, aż 30 procent odszkodowań wypłacanych z tytułu ubezpieczeń komunikacyjnych to w rzeczywistości świadczenia nienależne, czyli wyłudzone.Efekt jest taki, że statystycznie w co trzecim petencie pracownicy firm ubezpieczeniowych upatrują złodzieja. Mnożą się przypadki odmów wypłaty odszkodowania, przy czym firmy ubezpieczeniowe uzasadniają je w różnoraki sposób, nie zawsze wprost zarzucając poszkodowanym próbę wyłudzenia odszkodowania. Często poprzestają tylko na uzasadnieniu, że do szkody - w ich ocenie - nie mogło dojść w okolicznościach podanych przez poszkodowanego. Odmowa wypłaty odszkodowania to obecnie najczęstsza przyczyna skarg kierowanych do rzecznika ubezpieczonych (39 proc. ogółu skarg dot. ubezpieczeń komunikacyjnych)

Kto kręci i dlaczego?

Przestępstwem ubezpieczeniowym, najogólniej rzecz biorąc, jest żądanie bezpodstawnego odszkodowania w następstwie przedłożenia dokumentów fałszywych lub stwierdzających nieprawdę co do okoliczności lub w ogóle faktu zdarzenia, mającego być podstawą do wypłaty odszkodowania. Przestępcami są więc zarówno ci, którzy fingują kradzieże i stłuczki, jak i osoby, które na przykład kierując po pijanemu, wjechały autem w drzewo albo w bramę garażu, a potem umówiły się na zainscenizowanie stłuczki ze znajomym, aby sfinansować naprawę z jego polisy OC. W ten sposób jedna osoba traci ewentualne zniżki, ale resztę wydatków finansuje oszukana firma ubezpieczeniowa.

W fachowej literaturze oszustów dzieli się na trzy kategorie. Pierwsza to zawodowi przestępcy, dla których wyłudzanie odszkodowań jest głównym źródłem utrzymania. Zwykle działają w gangach, w skład których wchodzą właściciele warsztatów samochodowych, rzeczoznawcy, policjanci, nierzadko także pracownicy oszukiwanych firm. Druga grupa to tzw. sprawcy sytuacyjni, którzy popadli w finansowe tarapaty (np. stracili możliwości spłaty kredytu, a auta nie mogą sprzedać za zadowalającą cenę) i poprzez fałszerstwo próbują wyłudzić odszkodowanie, aby polepszyć swoją sytuację ekonomiczną. Do trzeciej kategorii oszustów zaliczani są natomiast tzw. sprawcy okazjonalni. To skądinąd uczciwi ludzie, którzy uszkodzili pojazd w sytuacji wykluczającej możliwość uzyskania odszkodowania, jednak mimo to domagają się świadczenia, zafałszowując okoliczności zdarzenia. Za oszustwa ubezpieczeniowe karano już m.in. lekarzy, prawników, biznesmenów. Wątek wyłudzenia odszkodowania za fikcyjne kradzieże aut przewija się m.in. w słynnej aferze starachowickiej. Nienależne świadczenie od firmy ubezpieczeniowej miał wyłudzić jeden ze świętokrzyskich polityków SLD, który sfingował kradzież swojego pojazdu, a potem wystąpił o odszkodowanie.

Dwie skale przekrętów

W 2002 roku wartość odszkodowań i świadczeń wypłaconych z tytułu ubezpieczeń komunikacyjnych w Polsce wyniosła 5 mld 775 mln złotych. Przyjmując, że wyłudzenia stanowią od 25 do 30 procent wypłacanych świadczeń, roczna kwota przekrętów stanowi od 1,4 do 1,9 miliarda złotych. W innych krajach Europy skala zjawiska jest mniejsza i sięga około 10 procent wszystkich odszkodowań.

Polskie towarzystwa ubezpieczeniowe bronią się, rozbudowując działy tzw. operacyjnego badania szkód. Zatrudniają byłych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa i policji, wyspecjalizowanych w zwalczaniu przestępczości gospodarczej. Wprowadziły też specjalne algorytmy, na podstawie których dyskretnie typują zgłaszających się z roszczeniem poszkodowanych do specjalnego "badania". Pracownicy operacyjni przyglądają się zwłaszcza kolizjom drogich pojazdów, kierowanych przez młodych kierowców, którzy wcześniej wielokrotnie powodowali już zdarzenia, za które wypłacano odszkodowania. Badani są także sami likwidatorzy. W PZU stworzono np. specjalne lotne brygady, które niezapowiedzianie kontrolują pracowników likwidujących szkody.

Jednocześnie jednak daje się zauważyć niechęć ubezpieczycieli do kierowania spraw o domniemane wyłudzenia do organów ścigania. Często poprzestają więc jedynie na odmowie wypłaty świadczenia z uzasadnieniem, iż w toku postępowania likwidacyjnego ustalono, że do uszkodzeń nie mogło dojść w okolicznościach podanych przez poszkodowanego. Dotyczy to także szkód z ubezpieczenia AC. Pretekstem do odmowy może być kruczek prawny, zawarty w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia: np. niewezwanie przez poszkodowanego policji w sytuacji, gdy "szkoda" jest znacznej wartości.

Ta niechęć wynika ze względów praktycznych. Ze statystyk wynika bowiem, że zaledwie około 40 procent zawiadomień o domniemanym oszustwie ubezpieczeniowym kończy się skierowaniem do sądu aktu oskarżenia. Prokuratury często umarzają postępowania z braku dowodów lub z powodu niewykrycia sprawców. I tak np. prokuratury okręgowe podległe Prokuraturze Apelacyjnej we Wrocławiu w II półroczu 2002 roku zakończyły 123 dochodzenia i śledztwa ubezpieczeniowe, z czego do sądu skierowały 56 spraw, a 67 umorzyły. Jak zaobserwował prokurator Bogdan Sałata z Wrocławia, prawnicy firm ubezpieczeniowych tylko w niewielkim stopniu angażowali się w te postępowania, poprzestając na dostarczeniu materiałów z likwidacji szkody. Sporadycznie składali wnioski dowodowe i zaledwie w 10 na 67 przypadków umorzeń zaskarżyli w imieniu firm ubezpieczeniowych postanowienia prokuratorskie.

Obosieczny miecz podejrzliwości

Brak dowodów na popełnienie przestępstwa przez poszkodowanego powinien powodować wypłatę odszkodowania, ale nawet w przypadku uniewinnienia ubezpieczyciele czynią to niechętnie. To zmusza uczciwych petentów do wytaczania czaso- i kosztochłonnych procesów cywilnych. Marian Łętowski z Garwolina, prawomocnie oczyszczony z zarzutu sfingowania kolizji, walczy o odszkodowanie z AC już od trzech lat.

- Muszę się procesować, bo dobrowolnie wypłacić nie chcą - mówi właściciel warsztatu samochodowego.

- Niedawno pilotowałem podobną sprawę mojego klienta. PZU wypłaciło odszkodowanie dopiero, gdy zjawiliśmy się z wyrokiem opatrzonym klauzulą natychmiastowej wykonalności i zagroziliśmy oddaniem sprawy do komornika.

Piotr Berdyszak z Poznania twierdzi, że w walce z domniemanymi oszustami ubezpieczyciele potrafią preparować dowody. Sam niedawno został skazany prawomocnie na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata za próbę wyłudzenia odszkodowania. Dlatego zaczął tworzyć ruch poszkodowanych przez firmy ubezpieczeniowe i urządza pikiety protestacyjne pod poznańską siedzibą PZU.

Nowe w walce z oszustami

Liczbę oszustw, a zarazem także liczbę Bogu ducha winnych poszkodowanych, którym firmy ubezpieczeniowe bezpodstawnie odmawiają wypłaty odszkodowania, można by znacznie zmniejszyć, gdyby zwiększono skuteczność pracy ubezpieczeniowych detektywów. Podczas konferencji pt. "Przestępczość ubezpieczeniowa", corocznie organizowanych przez szczecińską firmę Expo, od kilku lat prezentują się firmy proponujące nowe rozwiązania w walce z przestępcami. W 2004 roku proponowano m.in. system informatyczny do identyfikacji kluczyków samochodowych, ograniczający możliwości pozorowania kradzieży (gdy brak kompletu oryginalnych kluczyków, brak szans na odszkodowanie z AC) oraz kilka baz danych o szkodach likwidowanych przez firmy ubezpieczeniowe, które zawierałyby informacje nie tylko o rejestracjach i numerach identyfikacyjnych pojazdów biorących udział w zdarzeniach, ale także o właścicielach i świadkach. Umożliwiałoby to wychwycenie szkód, w których powtarzają się te same auta i osoby, a więc wytypowanie domniemanych oszustów, nawet jeśli przy przygotowywaniu kolejnej "szkody" dla zmylenia śladów przerejestrowaliby samochód na inną osobę. Niestety, jak powiedział nam dr Jacek Pok, współtwórca jednego z takich systemów, firmy ubezpieczeniowe nie są zainteresowane korzystaniem z takich rozwiązań. W Wielkiej Brytanii i w Holandii, gdzie działają podobne bazy, udało się ograniczyć oszustwa do poziomu 2-3 procent ogólnej kwoty wypłacanych odszkodowań.

Symptomy wskazujące

na próbę wyłudzenia odszkodowania*: . szkoda nastąpiła krótko po zawarciu ubezpieczenia albo gdy zgłoszenie nastąpiło krótko po wygaśnięciu polisy, a ubezpieczony nie zapłacił kolejnej składki w celu jej wznowienia;

.polisa została wykupiona u agenta daleko od miejsca zamieszkania i pracy ubezpieczonego;

.poszkodowany na krótko przed zdarzeniem zmienił ubezpieczyciela;

.zgłoszenie szkody nastąpiło długo po szkodzie;

.poszkodowany wykazuje ponadprzeciętną znajomość przepisów i procedur likwidacji szkód;

.dokumenty noszą ślady przerabiania albo są kserokopiami;

.roszczenie zgłasza osoba trzecia, upoważniona przez właściciela auta;

.poszkodowany gotowy jest do znacznych ustępstw, byle tylko szybko rozliczyć szkodę;

.rachunki, na podstawie których ma być wypłacone odszkodowanie, pochodzą z nieznanych firm wielobranżowych;

.poszkodowany ma znaczne zobowiązania finansowe, np. gdy suma ewentualnego odszkodowania koresponduje z ich wysokością.

* wg materiałów z konferencji szkoleniowej "Przestępczość ubezpieczeniowa"

Popularne metody oszustw

1. Zawyżenie wartości auta w umowie kupna-sprzedaży i ubezpieczenie go na wysoką kwotę, a następnie krótko po zawarciu umowy zainscenizowanie kradzieży lub zniszczenie pojazdu. Firma ubezpieczeniowa wypłaca odszkodowanie wyższe od ceny auta, jaką właściciel zapłacił w rzeczywistości.

2. Fałszowanie okoliczności, w których doszło do szkody, np. inscenizowanie fikcyjnych kolizji z "dawcą winy", czyli osobą, która zgadza się wystąpić w charakterze fikcyjnego sprawcy, tak aby firma ubezpieczeniowa musiała wypłacić odszkodowanie z jego polisy.

3. Sprzedaż samochodu za granicę albo do demontażu na części, a następnie zainscenizowanie kradzieży i roszczenie o odszkodowanie z polisy AC.

4. Wykupienie AC w kilku firmach ubezpieczeniowych, a następnie zgłoszenie szkody. Sprawca zarabia w ten sposób, że inkasuje za jedną szkodę kilka odszkodowań.

Charakterystyka niektórych afer ubezpieczeniowych

Sierpień 2002, Świdnica: Wykryto próbę wyłudzenia blisko 700 tys. zł. Według oskarżenia oszuści zakładali firmy i brali pojazdy w leasing, wykupując AC, a następnie sprzedawali je za granicę i zgłaszali kradzież. W rzeczywistości pojazdy trafiały m.in. do Hiszpanii, Czech i na Słowację.

Marzec 2003, Niemcy: Policja wszczyna poszukiwania 48-letniego Niemca, który zakładał fikcyjne firmy, brał na nie w leasing drogie Mercedesy i BMW, a następnie odsprzedawał je za granicę, a w RFN zgłaszał ich kradzież. Za ponad 200 "zaginionych" aut firmy ubezpieczeniowe wypłaciły... 35 mln euro. Niektóre pojazdy mogły trafić do Polski.

Lipiec 2003, Wrocław: W skład grupy domniemanych oszustów wchodzi policjant oraz cywilny pracownik miejscowej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, podejrzewany o reżyserowanie kolizji. Kwota wyłudzeń sięga prawdopodobnie 200 tys. złotych, kilkanaście stłuczek.

Lipiec 2003, Bydgoszcz: Prokuratura przedstawia dilerowi renomowanej marki samochodowej zarzut zlecenia morderstwa dyrektora Centrum Likwidacji Szkód PZU w Bydgoszczy. Według CBŚ motywem zabójstwa miała być zemsta za to, że dyrektor odmówił wypłaty 200 tys. zł odszkodowania za rozbite auta. Dyrektor Piotr Karpowicz został zastrzelony w 2000 roku.

Styczeń 2004, Poznań: 29 osób jest podejrzewanych o wyłudzenie siedmiu milionów złotych odszkodowań za fikcyjne kradzieże samochodów wziętych w leasing. W rzeczywistości samochody nie zostały skradzione, tylko wywiezione na Białoruś. Luty 2004, Lublin: Do sądu trafia akt oskarżenia przeciwko 65 osobom, podejrzanym o udział w 70 zainscenizowanych stłuczkach, w wyniku których wyłudzono 750 tys. zł odszkodowania. Posługiwali się kilkoma drogimi autami. Po kolizji pojazd był prowizorycznie naprawiany i sprzedawany innemu uczestnikowi procederu. Po przerejestrowaniu i ponownym ubezpieczeniu auta w innej firmie, samochód był wystawiany do kolejnej kolizji.







Copyright © 2003 by Certus, e-mail: biuro@certus.pl, Design by Advert